Skip to content

Dlaczego nie poleciałam do USA

Dziś pierwszy raz publicznie napiszę o moim wielkim marzeniu, którego spełnienie musiałam odłożyć na później. Od dwóch lat planowałam roczny wyjazd do Stanów Zjednoczonych jako au pair. Całe swoje życie dostosowywałam do tego właśnie marzenia. Byłam w dwóch różnych agencjach i już wyobrażałam sobie siebie na amerykańskim lądzie. Jednak los chciał inaczej.

Problemy zdrowotne oraz rodzinne skłoniły mnie do rozmyślań o mojej najbliższej przyszłości. Będąc w Hiszpanii prawie cały czas zastanawiałam się co zrobię po powrocie, bo przecież rzuciłam pracę w Warszawie. A Hiszpania była okresem przejściowym przed Stanami. Tak mi się wtedy wydawało.

Wyjazd do USA jako au pair miał być na minimum rok. W październiku 2016 muszę być w Polsce, dlatego na znalezienie rodziny dałam sobie czas do końca lipca. Miałam już rezygnować i nagle znalazłam idealną rodzinę. Powiedzieli, że mnie chcą. Miałam do nich lecieć jeszcze 31-go sierpnia. Do Polski wracałam 6-go sierpnia. 3,5 tygodnia na załatwienie wszystkiego. Na zostawienie całego dotychczasowego życia w Polsce i rozpoczęcie nowego w USA. Myślałam o tym bardzo intensywnie. W końcu mi się udało! A jednak dwa dni później napisałam im, że rezygnuję z całego programu.
Nie chciałam robić wszystkiego w biegu. Dokumenty, wiza, pożegnania. Nie czułabym się dobrze wyjeżdżając do Ameryki w tym momencie mojego życia. Potrzebowałam chwili oddechu. Stabilizacji. Wróciłam do rodzinnego domu. I mimo, że wróciłam do punktu wyjścia sprzed 2 lat jestem o wiele mądrzejsza niż wtedy. W ogóle nie czuję się przegrana z tego powodu że po 2 latach samodzielności znowu mieszkam z rodzicami.
Mam tak wiele pomysłów na to co będę teraz robić. Zaczęłam już porządki w moim pokoju. W końcu mogę go urządzić tak jak chcę. Pozbywam się zbędnych rzeczy. Ubrań, zeszytów, kosmetyków, butów, pierdółek. Chcę oczyścić swoje otoczenie żeby móc oczyścić siebie. Zaczynam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Muszę w końcu zadbać o siebie. Kupiłam książkę do nauki hiszpańskiego. Chcę posługiwać się tym językiem w stopniu komunikatywnym. Długa droga przede mną, ale dzięki systematycznej nauce wiem, że dam radę. Tak jak z angielskim. Postawiłam sobie spore wyzwanie, ale bardzo się ekscytuję na samą myśl o tym. Chcę poprawić swoją gramatykę oraz słownictwo z języka angielskiego i przygotować się do zdania certyfikatu. Wiosną planuję kolejny wyjazd z Polski. Nie wiem na jak długo i na razie nie chcę mówić dokąd. To będzie bardzo intensywne pół roku, ale naprawdę się cieszę na te wszystkie zmiany. Chyba nigdy nie byłam tak zdeterminowana.