Skip to content

Pomaganie nie boli

Jestem optymistką. Wierzę, że wszystko co z siebie dajemy dostajemy z powrotem. Może to naiwne, ale to moja wizja świata i będę się tego trzymać. Staram się uśmiechać nawet jak nie jest łatwo. Próbuję pomagać ludziom w miarę moich możliwości. I wcale nie dlatego, że za pomoc komuś otrzymam w zamian coś dobrego od życia, bo z takim nastawieniem na pewno nic na mnie nie czeka, ale pomagam, bo sprawia mi to radość.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pracuję w zakładzie fotograficznym. Kilka miesięcy temu przyszła do nas kobieta ze zdjęciem młodego mężczyzny i poprosiła mnie o pomoc w wybraniu ramki. Wyszukałam kilka modeli, które porównywałyśmy i ostatecznie wybrałam ciemny brąz ze złotymi paskami dookoła szkła. Rozpakowałam ramkę z folii i włożyłam zdjęcie do środa stawiając je na blacie i pokazując je do klientki. Kobieta miała szklane oczy i patrząc na mnie powiedziała: „To mój syn. Zmarł niedawno i to zdjęcie to jedyne co mi po nim zostało. Dziękuję pani bardzo za pomoc. Jest pani bardzo miła i ładna. Życzę pani wszystkiego dobrego.” Po tych słowach zrobiło mi ciepło na sercu. W moim rozumieniu nie zachowałam się jakoś wyjątkowo, ale ta pani uświadomiła mi, że czasami zwykła uprzejmość może komuś bardzo pomóc.

***

Miesiąc temu byłam na zakupach w supermarkecie. Pani przede mną miała bardzo dużo zakupów, jedzenie, ręczniki papierowe, nawet piwo. Sama nie wyglądała zbyt schludnie, ale nie chciałam jej oceniać. Nie były to ekskluzywne towary, tylko najpotrzebniejsze produkty do codziennego użytku. Widziałam, że ta pani trzyma w ręku 50zł. Bardzo mocno je ściskała. Okazało się, że za zakupy wyszło ponad 53zł. Kobieta nerwowo zaczęła przetrząsać kieszenie. Znalazła jeszcze 2,50, mówiła, że zaraz zawoła swojego męża i on dołoży resztę. Nie czekając po prostu dałam kasjerce złotówkę i uśmiechnęłam się do kobiety, która była zawstydzona i dziękowała mi z 10 razy. Przepraszała i obiecywała, że za chwilę mi odda te pieniądze, ale dla mnie to nie miało znaczenia. To był odruch i nie oczekiwałam niczego w zamian.

***

Kilka dni temu w pracy wyskoczyłam na chwilę do sklepu na rogu po jogurt i batona. Przede mną robiła zakupy starsza malutka pani. Miała sporo zakupów, które były dla niej za ciężkie. Zaproponowałam, że pomogę jej zanieść je do domu, który mieścił się kilkadziesiąt metrów dalej. Rozmawiałyśmy chwilę o pogodzie, o tym gdzie pracuję, bo pani kojarzy moją twarz. W pewnym momencie pani popatrzyła na mnie i powiedziała: „Mam 80 lat. Już nie jest mi tak łatwo jak kiedyś. Dobrze, że chociaż mogę sama chodzić. Jak byłam młoda, to też pomagałam starszym, a teraz pani pomogła mi. Dziękuję.”

***

Nie piszę tego wszystkiego żeby się pochwalić, bo dla mnie są to całkowicie normalne zachowania. Nie musiałam się zastanawiać ani chwili żeby „pomóc” tym paniom. Po prostu taka jestem. Ale jest mi przykro, że takie proste gesty pomocy uważane są za coś nadzwyczajnego i nadal rzadko spotykanego. Ostatnio koleżanka opowiedziała mi historię jej siostry, która idealnie pokazuje jak bardzo jesteśmy nieuprzejmi i niewyrozumiali w stosunku do siebie nawzajem. Siostra mojej koleżanki czekała w kolejce do lekarza z trzyletnią córeczką, która miała gorączkę i dosłownie płakała z bólu w przychodni. Ona była trzecia w kolejce. Pan, który był pierwszy powiedział żeby ona weszła przed nim, bo widzi, że jej dziecko bardzo cierpi. Niestety, kobieta, która była za tym panem powiedziała, że w takim razie ona wejdzie pierwsza ze swoim dzieckiem, bo przecież też czeka.

Naprawdę tak ciężko jest nam zrobić coś dobrego dla innego człowieka. Jeśli jesteśmy mądrzejsi – powinniśmy pomagać tym mniej rozumnym. Jeśli jesteśmy bogatsi – powinniśmy pomagać tym biedniejszym. Jeśli jesteśmy silniejsi – powinniśmy pomagać słabszym. To daje ogromną satysfakcję i wcale nie kosztuje wiele. Tak naprawdę jedyne co możemy poświęcić to nasz czas i jak w moim przypadku 1zł.

Na koniec jeszcze krótka historyjka również z mojej pracy. Zbliżała się godzina 18, więc czas zamykać. Przy drzwiach siedział jeszcze jeden klient, który przyszedł z kolegą. Chłopak wysoki, dobrze zbudowany, około 23-25 lat. Otworzyłam drzwi i wnosiłam rzeczy z zewnątrz, m.in potykacz (dosyć duży, metalowy) oraz flagę, która wbita była w taki plastikowy pojemnik z wodą, również ciężki. Kiedy wnosiłam ten pojemnik, chłopak popatrzył na mnie, chyba chciał zażartować, albo w jakiś sposób zabłysnąć, bo rzekł: „Ciężkie co? hehe” Trochę mnie zatkało. Nie oczekiwałam pomocy, bo codziennie robiłam to sama, ale taki tekst? No cóż, nie mnie to oceniać…

Chciałabym tylko prosić was żebyście nie bali się pomagać. Nie ma nic piękniejszego niż uśmiech wdzięczności od osób wobec których wyciągnęło się pomocną dłoń.

Życzę wam miłego dnia!