Z pamiętnika Au Pair #6 – Wesołe Miasteczko w Baionie

Jeszcze podczas rozmowy na Skype z moją host rodziną zostałam poinformowana, że pod koniec czerwca przez tydzień będę musiała zamieszkać z bratem hostki. Rodzina wyjeżdża na wakacje, więc muszę się gdzieś podziać. „Super… – pomyślałam – przez tydzień będę u ludzi, których nigdy na oczy nie widziałam, w mieście, o którym nie słyszałam…” Ale nie takie rzeczy w życiu robiłam. Po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że dzięki temu zobaczę nowe miejsce i poznam nowych ludzi. Same plusy. A jak to wyszło w praktyce?

23-go czerwca przyjechał po mnie brat hostki, który zabrał mnie do Baiony. Zostałam niesamowicie miło przywitana przez Patri – moją nową 11-letnią podopieczną. Było już po 21, więc zebraliśmy się i ruszyliśmy na miasto. Tego dnia wypadało święto San Juan. Hiszpanie celebrują ten dzień bardzo hucznie. Poszliśmy do restauracji razem ze znajomymi rodziców i oglądaliśmy pokazy fajerwerków oraz wielkie ogniska na plaży. Następnego dnia Patri z tatą postanowili pokazać mi miasto. Zobaczyłam rekonstrukcję statku, który przybył do Baiony w 1492 roku aby podzielić się nowiną o odkryciu Ameryki. Następnie poszliśmy na spacer dookoła zamku. Mogłam podziwiać okoliczne wyspy i patrzeć w dal za ocean. Niestety Nowego Jorku nie zobaczyłam. Ale zrobiłam dużo pięknych zdjęć, które dodam następnym razem.

02

Wieczorem wszyscy razem pojechaliśmy do wesołego miasteczka. Najpierw samochodziki z dziewczynami, a potem karuzela, przez którą mało nie umarłam. Wydawała się taka niepozorna, ale kiedy unosiła się szybko w górę i w dół wszystkie wnętrzności latały mi w środku. Aż do następnego wieczora czułam mięśnie ramion. Tak mocno trzymałam się poręczy z obawy, że wypadnę.

DSC_1376

DSC_1380

DSC_1395

DSC_1556

01

DSC_1639

Na tym byłam…

03

DSC_1700

DSC_1704

DSC_1660

DSC_1689

DSC_1692

DSC_1680

Ale było pięknie. Zachodzące słońce, piękne światła, setki ludzi. Miałam swój aparat, więc byłam w siódmym niebie. Po wszystkim w drodze do domu zapytałam się czy z ich domu daleko jest na plażę, bo chciałabym zobaczyć zachód. Wtedy usłyszałam, że jest trochę daleko, ale oni mnie zabiorą w miejsce, z którego będę mogła zrobić piękne zdjęcia. Zawróciliśmy i pojechaliśmy kilka kilometrów za miasto żebym miała widok idealny. I miałam. A to był dopiero mój pierwszy zachód. Następne były równie niesamowite, o ile nie lepsze. Ale wszystko w swoim czasie…

DSC_1588

DSC_1437

DSC_1447


Biorę udział w konkursie na najlepszy blog Au Pair. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie agencji PROWORK oraz na facebooku.

Blog_biureudzial_girl_duzy


FACEBOOK | INSTAGRAM | SNAP: POWERPINKYX