Pożegnanie z Hiszpanią i powrót do domu

Trzeciego sierpnia po 56-ciu dniach opuściłam Hiszpanię i wróciłam do Polski. To były niesamowite dwa miesiące. Zobaczyłam zupełnie inne życie. Piękne miejsca, ciekawych ludzi, niezwykłą kulturę. Przez ten czas bardzo dużo się nauczyłam. Przede wszystkim dowiedziałam się wiele o sobie. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo nie znamy samych siebie.

DSC_2556

Nie będzie tu typowego podsumowania ze wszystkimi najlepszymi zdjęciami i historiami, bo mam jeszcze w zapasie kilka postów, które pojawią się niedługo na blogu. Właściwie nie wiem co mogłabym tu napisać. Że było cudownie? Owszem, było. Ale nie zawsze. Wszystko na swoje plusy i minusy. Życie jest sinusoidą i żeby było dobrze, to czasami musi być gorzej.

DSC_2623

Weekendy były moim ulubionym momentem tygodnia. Czas wolny, który mogłam spędzać na spotkaniach ze świetnymi ludźmi. To będę wspominać najlepiej. I nie chcę pamiętać tego co było niefajne. Bywałam smutna i zła. Łatwo się denerwowałam i traciłam cierpliwość. Zdecydowałam się wrócić do Polski miesiąc wcześniej niż planowałam. Decyzję podjęłam w dwa dni i wróciłam po sześciu.

Czy żałuję, że wyjechałam do Vigo? Nie! To były najlepsze wakacje mojego życia. Serio. Kiedy myślę o tym wyjeździe ogólnie, to widzę same fajne momenty. Takie, których nie mogłabym przeżyć w Polsce. Głównie ze względu na ludzi. Bo to właśnie ludzie tworzą wspomnienia.

a01

Czy zatem żałuję, że wróciłam wcześniej? Cóż… Miałam w planach odwiedzenie jeszcze dwóch miast i wysp. Mogłam jeszcze się opalać, zwiedzać, imprezować. Ale taką decyzję podjęłam i absolutnie nie żałuję. Wiem, że odwiedzę kiedyś Vigo i zobaczę to, co jeszcze mi do zobaczenia zostało. Tymczasem niedługo rozpoczynam kolejną przygodę.

DSC_2597

Co zyskałam dzięki temu dwumiesięcznemu wyjazdowi? Oprócz tysięcy zdjęć i wspaniałych wspomnień? Uświadomiłam sobie jak bardzo kocham swoje życie. Będąc w Hiszpanii zaczęłam doceniać Polskę i moje codzienne życie tu. Brakowało mi mojej siłowni, mojego fit jedzonka, nawet Biedronki mi brakowało. Tęskniłam za swoim łóżkiem, wschodami o 5 rano i pochmurnym niebem. Nie mogłam się doczekać aż zobaczę moją rodzinę, ciocię i małe kuzynki. Chciałam już pojechać na koncert, zobaczyć się ze znajomymi. Brakowało mi takiej mojej codzienności. Chociaż powiem wam, że sporo jest prawdy w powiedzeniu, że chcemy tego czego nie mamy. No a jak już to dostaniemy, to okazuje się, że wcale tego nie chcieliśmy, albo już nie chcemy.

Przewartościowałam swoje życie, kiedy uświadomiłam sobie jak bardzo jest ono kruche. Zrozumiałam, że nie mogę się chować i muszę robić to, co kocham. Będę walczyć o swoje marzenia. Ale ciekawostką jest to, że dziś mam zupełnie inne cele niż miałam 3 miesiące temu. Nie będę na razie nic więcej zdradzać, bo cały czas pracuję nad tym aby mieć życie jakiego pragnę. Obiecałam sobie parę rzeczy i muszę dotrzymać słowa, więc zabieram się do pracy. Wam mogę obiecać, że będę się starać aby ten blog był ciekawy. Chcę znowu wrócić do pisania, tak jak dwa lata temu. Trochę się rozleniwiłam przez te zdjęcia, ale obiecuję poprawę. Wiem, że są osoby, które lubią mnie czytać, dlatego będę więcej pisać. To jedna z tych obietnic, które złożyłam samej sobie. Bo jeśli się czegoś pragnie, to się szuka sposobów, a nie wymówek.

Na dziś, to wszystko. Dodam tylko na koniec, że zabierałam się do napisania tego posta od soboty. Zaczęłam wtedy oglądać serial PitBull i tak się wkręciłam, że przez te 3 dni obejrzałam wszystkie 31 odcinków. Powiem wam, że sztos. Polecam. Łapcie jeszcze kilka zdjęć z ostatnich dni na plaży i z samolotu.

DSC_2519

a02

DSC_2685

DSC_2644

DSC_2588

DSC_2671

DSC_2604

DSC_2702

DSC_2713

DSC_2732


FACEBOOK | INSTAGRAM | SNAP: POWERPINKYX