Skip to content

Pozbądź się negatywnych emocji i zacznij działać

Jesień zawsze była dla mnie trudnym okresem. Kończyło się piękne, ciepłe lato i następowały zimne, szare miesiące. Krótkie dni, długie wieczory, deszcz, wiatr, szaliki. W tym roku również wraz z końcem lata pojawia się u mnie czas dziwnych humorów i zwątpienia. Wieczorami nachodzą mnie myśli dotyczące mojego życia. Co dalej? Kiedy w końcu będzie dobrze? Dlaczego nie jestem szczęśliwa? Głupie szukanie sobie problemów na siłę…

dsc_3495

W ostatnich latach, to właśnie jesienią rozpoczynałam nowe etapy swojego życia. 3 lata temu przeprowadziłam się do Warszawy, w zeszłym roku zaczęłam nową pracę w moim mieście. Miałam nadzieję, że tym razem czeka na mnie coś wyjątkowego. Niestety, po raz kolejny muszę odłożyć swoje marzenia na później. Pocieszam się myślą, że kiedy już osiągnę to, o czym myślę codziennie od 3 lat, to naprawdę będę miała poczucie, że było warto.

Nie jest tajemnicą, że chcę wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Wielokrotnie wspominałam o tym na blogu. Nie pisałam jednak nigdy jak wiele nerwów kosztuje mnie załatwianie tego wyjazdu. Bardzo ciężko jest mi ubrać w słowa, to co chciałabym przekazać.

Wyjazd do Stanów jako au pair jest moim celem numer jeden od 3 lat. Już kiedy wyjeżdżałam do Warszawy wiedziałam, że to tymczasowe i, że jak tylko wszystko załatwię, to pojadę do USA. Zrobiłam prawo jazdy, zapisałam się do 2 agencji, rozmawiałam z dziesiątkami rodzin i po wielu miesiącach musiałam zrezygnować z powodów rodzinnych. Z resztą pisałam o tym rok temu. Zabawne jakie miałam wtedy plany. Wydawało mi się, że jak napiszę o tym publicznie, to będę bardziej zmotywowana do tego żeby działać. Wiecie co się od tamtej pory u mnie zmieniło? Nic. No dobra, wtedy schudłam, ale przez ostatnie 2 miesiące przytyłam i znowu zaczynam od zera. Książki do hiszpańskiego nie ruszyłam, ale byłam w Hiszpanii i nauczyłam się kilku przydatnych słów, które na pewno zaraz zapomnę, bo nie praktykuję. Podobnie z angielskim. Miałam wtedy tak wiele planów, a o niektórych zapomniałam w ciągu kilku tygodni. Nie podjęłam nawet próby. Dlaczego tak się dzieje?

dsc_3957

Od prawie 2 lat mam w głowie pomysł na swoją przyszłość. Jeśli teraz poświęciłabym temu pół godziny dziennie, to za rok osiągnęłabym to, o czym tak bardzo marzę. Ale jestem leniwa. Nie potrafię się zmotywować. Bo łatwiej jest wyobrażać sobie idealne życie, niż zacząć pracować na swój sukces. Gdyby udało mi się osiągnąć to co mam w głowie byłabym najszczęśliwsza na świecie. I najlepsze jest to, że mam świadomość, że te rzeczy są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy zacząć działać. Silna wola, ciężka praca, wytrwałość, odwaga. Wiem, że posiadam te cechy, bo wielokrotnie dawały mi o sobie znać. Muszę je uwolnić i jednocześnie pozbyć się lenistwa i strachu.

Po powrocie z Hiszpanii powiedziałam sobie, że nie zdecyduję się już na bycie au pair. To ciężka praca, może nie do końca fizyczna, ale na pewno psychiczna. Duża odpowiedzialność za niewielkie wynagrodzenie. Po długich rozmyślaniach uświadomiłam sobie, że w najbliższej przyszłości nie będę miała innej okazji aby odwiedzić Stany, jak tylko w ten sposób. Dlatego zapomniałam na chwilę o tym co najgorszego może mi się tam przytrafić i przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo tego pragnęłam. Dla niektórych to tylko miejsce jak każde inne. Dla mnie to coś więcej. Może się rozczaruję. Ale nie dowiem się czy było warto, jeśli nie zobaczę tego na własne oczy.

dsc_4342-1

Niestety żeby nie było mi za łatwo muszę zaczynać wszystko od początku. Chociaż od kilku miesięcy szukałam już rodzin z pomocą jednej agencji, muszę zrezygnować z ich usług, bo nie jestem zadowolona ze współpracy. Będę aplikować do innej. Oznacza to, że najwcześniej będę mogła wyjechać za kilka miesięcy. Znowu wszystko odkłada się w czasie. Czasami myślę, że może to znak, że mam tam nie jechać. Ale nie ma dnia abym nie myślała o tym jak tam jest. Nie dam rady ułożyć sobie życia w Polsce dopóki nie pojadę tam i nie doświadczę swojego „american dream”.

Jaki jest cel tego tekstu? Oczyszczenie się z negatywnych emocji? Pokazanie komuś jakie mam „problemy”? Napisałam ponad 600 słów, które przypomniały mi, że lubię pisać i chcę to kontynuować. Bo kiedyś był to blog z treścią, a nie tak jak ostatnio głównie ze zdjęciami. Po godzinie pisania czuję się lepiej. Mimo ogólnego zmęczenia z powodu przepracowania mam wrażenie, że coś się w moim życiu zmienia. Pomijając to wszystko co tu napisałam, chyba po raz pierwszy w życiu pomimo tego, że nic nie idzie tak jak powinno, czuję, że wszystko będzie dobrze. Że się ułoży, a ja będę mogła niedługo napisać, że jestem naprawdę i szczerze szczęśliwa. I tego życzę również wam.