Skip to content

Nie przywiązuj się do rzeczy

To, co posiadamy, ogranicza nas. Jesteśmy więźniami rzeczy. Nie potrafimy żyć minimalistycznie. To zmora naszych czasów. Kupujemy więcej. Nowsze, droższe, większe, modniejsze. Tylko po co?

Zawsze uważałam, że jeśli coś jest dobre, to nie powinno się tego wyrzucać. Czasami nawet szkoda oddać, więc lepiej to schować, niech jest, „przydasię”. Dlatego ciężko było mi się pozbyć ubrań, w których nie chodziłam, niewykorzystanych kosmetyków czy innych fajnych rzeczy, które wcale nie były mi potrzebne. Kiedy jednak po raz pierwszy udało mi się zrobić porządki i wywalić połowę swojej szafy poczułam ulgę. Z czasem przestałam kupować tak wiele ubrań, bo wiedziałam, że i tak nie będę w nich chodzić.

Do mojego wyjazdu zostało 6 tygodni. Przejrzałam już swoje rzeczy i próbowałam się zastanowić, które ubrania i buty wezmę ze sobą do Stanów. Najpierw zrobiłam listę i wyszło tego całkiem sporo. Później zaczęłam te rzeczy układać i jak patrzyłam na nie fizycznie leżące na łóżku zdałam sobie sprawę, że 1/3 pewnie nawet nie ubiorę. Odłożyłam je więc z powrotem do szafy. Cały czas zastanawiam się jak spakuję całe swoje dotychczasowe życie w 2 walizki. Wiem jednak, że to co ze sobą zabiorę zależy od mojej psychiki i powoli staram się przestawić. Chcę w pełni świadomie pozbyć się zbędnych rzeczy, które mnie ograniczają.

Pozbyłam się ostatnio kilku szminek, których kolory w ogóle do mnie nie pasują oraz tych, których od wielu miesięcy nie używałam. Wywaliłam ze swojej szafy bluzki, koszule i sukienki, w których chodziłam ostatnio rok temu, albo i trzy. Sprzedałam kilka książek, które przeczytałam już nawet po 2 razy, a nie mają dla mnie tak wielkiej wartości. Dzięki temu zyskałam pieniądze na coś, czego bardzo potrzebowałam, jak dysk zewnętrzny albo walizka na wyjazd.

Nie przywiązuję się do rzeczy. Staram się nie być ofiarą mody. Nie jest to łatwe, bo jesteśmy manipulowani i bombardowani ze wszystkich stron reklamami „must have”. Trendy cały czas się zmieniają i trzeba kupować coraz to nowsze rzeczy. Nowe sprzęty, nowe markowe buty, nowa szminka od Kylie J. Nie mam nic przeciwko kupowaniu ajfonów czy markowych ubrań, ale kiedy widzę „kolekcje” butów czy kosmetyków, to zastanawiam się czy możliwe jest w ogóle znoszenie 200 par butów i używanie w tym samym czasie 8 tuszów do rzęs. Kosmetyki mają przecież termin przydatności i trzeba by się tapetować kilka razy dziennie żeby zużyć 5 podkładów w ciągu tych 6 czy 12 miesięcy.

Jako nastolatka wolałam wydawać kieszonkowe na koncerty mojego ulubionego zespołu niż na dziesiątki nowych ubrań. Dzięki temu mam piękne wspomnienia zamiast stosu szmat. Uważam, że lepiej inwestować swoje pieniądze w rozwijanie pasji, podróże, niecodzienne doświadczenia, niż w rzeczy, których być może nawet nie potrzebujemy. „Ludzi należy kochać, a rzeczy używać. Nigdy odwrotnie” głosi krążący w internecie cytat. Tylko co z tego? Skoro ludzie co innego mówią, a co innego robią.

Inwestuj w ludzi i wspomnienia, a nie w rzeczy, bo jeśli stracisz swój „majątek”, to nie pozostanie Ci już nic.


INSTAGRAM | FACEBOOK