Skip to content

Historia jednego zdjęcia #2 – Flaga

Chciałam dziś opowiedzieć wam krótką historię pewnego zdjęcia zrobionego w Hiszpanii. Poprzedni wpis z tej serii dobrze się przyjął, więc postanowiłam dziś podzielić się opowieścią o kolejnym zdjęciu.

Jak pewnie wiecie minione wakacje spędziłam w Hiszpanii. Robiłam dużo zdjęć i zachwycałam się wszystkim. Bardzo lubię mieć na swoich fotografiach akcenty, które kojarzą się z danym miejscem, aby jak najlepiej pokazać jego klimat. Będąc w Barcelonie w 2015 roku zrobiłam bardzo ciekawe zdjęcie ze zniszczoną katalońską flagą wiszącą przed czyimś domem. Stwierdziłam, że hiszpańskiej flagi jeszcze nie udało mi się sfotografować, więc podjęłam próbę.

Któregoś razu, jeszcze na początku mojego pobytu w Vigo, poszłam na spacer po okolicy, aby właśnie porobić zdjęcia. Tak się złożyło, że niedaleko mojego mieszkania taka właśnie idealna hiszpańska flaga powiewała sobie na maszcie. Idealna okazja. Kto by nie skorzystał?

Ustałam na chodniku i zaczęłam robić zdjęcia, na początku z większej odległości – dzieliła mnie od niej jezdnia. Światła się zmieniały, a ja nie przechodziłam, tylko robiłam te zdjęcia, aby ją uchwycić w idealnym momencie. Nie wychodziło tak, jak chciałam…

Stwierdziłam, że muszę zmienić kadr, więc przeszłam przez ulicę i zaczęłam fotografować ją z bliska. Trochę sama zaczynałam się już niecierpliwić. Stałam tam już dłuższy czas. Między pierwszym, a ostatnim zrobionym przeze mnie zdjęciem jest prawie 5 minut różnicy. Ale to przecież nie moja wina, że ta flaga nie chciała się ułożyć do zdjęcia. Komuś jednak się to moje fotografowanie nie spodobało…

Podszedł do mnie funkcjonariusz policji i zaczął mówić po hiszpańsku, że mam schować aparat. Powiedziałam po angielsku, że nie rozumiem, ale już sobie idę. „Tu znajduje się komisariat policji i nie wolno robić mu zdjęć. Proszę to zapamiętać.” powiedział do mnie mężczyzna po angielsku. „Przepraszam, nie wiedziałam. Fotografowałam flagę. Tylko flagę.” dodałam i odeszłam szybkim krokiem z podwyższonym ciśnieniem.

Strasznie mnie ta sytuacja zestresowała. Szczerze mówiąc nigdy się nie zastanawiałam nad tym czy można fotografować posterunki policji i inne tego typu budynki. Myślę, że gdyby to było w innym kraju, np Meksyku, albo na Kubie, to mogłoby się to dla mnie skończyć o wiele gorzej. Miałam wielkie szczęście jeszcze pod jednym względem. Ostatnie zdjęcie, które udało mi się zrobić wyszło idealnie :)

Dajcie znać jak podoba wam się taka forma postów. Mam jeszcze parę historii w zanadrzu, a niedługo na pewno wzbogacę się o kolejne :) W końcu do mojego wyjazdu zostało już tylko 11 dni! Trzymacie się kochani :)


INSTAGRAM | FACEBOOK